Z wszystkimi wilkami siedzimy przy ognisku. Po udanym polowaniu jemy kolację. Nieśmiało zaczynam rozmowę:
- Może opowiem Wam coś o mnie?- i nie czekając na odpowiedź zaczęłam- Urodziłam się 4 lata temu, to już wiecie. Byłam najmniejsza i jedyna biała w miocie. Całe moje rodzeństwo było czarne jak popiół, moi rodzice też. Ja byłam jakaś taka dziwna, wyjątkowa i bialutka jak śnieg. Ale to był najlepszy okres mojego dzieciństwa… Kiedy skończone miałam 6 miesięcy, byłam już taka zwinna i sprawna, napadło nas stado wilków… Nie pamiętam jakie, ale to mało znaczy. No więc zostałam na tym świecie sama. Do tej pory nie wiem co się stało z moim pięcioro rodzeństwa, a rodzice zginęli w walce. Od tej pory na świecie byłam sama jak palec. Musiałam bardzo szybko nauczyć się żyć sama, ale na moje szczęście przychodziło mi to łatwo. Uwielbiałam nocą wyć do księżyca. Wyobrażałam sobie, że ten księżyc żyje i to był mój jedyny pocieszyciel. Dlatego mówię, że wychował mnie księżyc… To koniec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz